Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ple ple czyli gadulenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ple ple czyli gadulenie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 lipca 2011
Ostatnio płakałam kiedy oglądałam co zrobił szaleniec w Oslo, i tym nic nie winnym dzieciom. Tragedia, nie mogłam powstrzymać łez. Przyznam że współczuję też rodzicom którzy pewnie nic nie winni mają wyrzuty sumienia że nie tak go wychowali. Płakałam , bo wszystkie mogły być moimi dziećmi. Jak można z zimną krwią zabić prawie 90 osób....... dzieci !!! nie potrafię tego zrozumieć i łączę się z Norwegią w bólu
sobota, 23 lipca 2011
Pozytywny szok !!!
dopiero co zamówiłam bazy na albumy na scrap.com.pl plus jakieś papiórki. (płaciłam płanościami 24 wybierając Pypal, płaci się w zasadzie w kilka sekund)I LOVE PYPAL !!! żałuję że tak mało sklepów z niego korzysta.( Na drugi dzień olśnienie , zapomniałam o kółkach do albumów których już brak........Oczywiście robię zamówienie łączone plus 3 zł ..już prawie płacę ..(oczywiście PYPALEM) ...telefon , a to Endi ze sklepu. Widział że robię kolejne zamówienie i poinformował mnie że łączona odpada , bo przesyłka na poczcie już jest. Przeżyłam pozytywny szok przyznam uczciwie. Ach w takich sklepach robić zakupy to sama przyjemność. Uczciwie POLECAM !!! Nawet druga przesyłka zamówiona dotarła następnego dnia po pierwszej,a zamówienie robione tego samego dnia w innym sklepie niestety chyba wciąż gdzieś tam .. w planach .
Spontan :)
Dzisiaj miałam następne spotkanie z takimi zakręconymi jak jak kartkowo. No może one bardziej wciąż pergaminowo niż ja ...ale było bardzo pracowicie i oczywiście mnóstwo artystycznego nieładu w moim kuchennym królestwie :) Dobrze że moja kuchnia dość spora jest (chyba) bo zmieściłyśmy się my 3 i Big Shot. Przyjechała Ataboh z Niechoża i Krzysia z Krakowa która gości u Beatki z trójką wnuków. Plus dwójka moich łobuzów to razem piątka dzieci razem, ale przyznam że wszystkie były wyjątkowo grzeczne i pozwoliły babci bawić się zabawkami dla dużych dziewczynek :D Chociaż jak stwierdziłyśmy przy moim mężu że jest ich pięcioro to śmiał się że myślał że wydaje mu się że co najmniej ósemka była hihi. Uśmialyśmy się z tego powiedzonka. Beatka nawet fotkę pstryknęła na pamiątkę ,a nam razem moja wyrozumiała mężowska połowa. Dobrze że nie ogarnęła całego sajgonu :D Niestety parapet był zawalony , stół zastrajkował bo kołek w ścianie się poluzował więc Big Shot wylądował na podłodze a my na klęczkach obok :) czasu jak na lekarstwo..no tak, wizyta planowana na 1.5 godziny nieco się przedłużyła (zresztą nie wiem skąd pomysł że uda się im wyjść tak szybko ) Obiad był super ekspresowy (ala`frytki, ćwiarteczki ziemniaczków) mężuś przywiózł na moją prośbę telefoniczna........ciekawe czemu nie był zdziwiony że nie mam czasu robić obiadu haha!!
środa, 13 lipca 2011
Znikam :)
Na kilka dni wyjeżdżam do dwóch Dorotek. Pierwsza będzie Dorotka pod Koszalinem, druga w Słupsku :D
Oczywiście obydwie zarażone tą samą chorobą co ja ..kartkomania. Wrócę na urodzinki syna , trzeba będzie popracować w temacie, ciastowo-grilowym. Trzymajcie kciuki żeby pogoda była w sobotę, bo wynajęłam działkę moich kochanych rodziców na imprezkę pod chmurką. Teraz szybciutko skończę ślubną kartkę dla synowej..no cóż ..ekspresowe zamówienie. Jeszcze szybsze pakowanie , bo decyzja o wyjeździe też iście ekspresowa :) Pewnie po powrocie trochę mnie nie będzie, bo album do robienia ...może 4 ... kto wie. Czas pokaże. Mam nadzieję że zdążę pstryknąć fotkę kartki, ale raczej będzie podobna do śmiesznej ślubnej(nie mam siły ani czasu wymyślać nic nowego na ostatnią chwilę), tylko stempelek digi inny w tym samym klimacie. Do zobaczenia w sobotę
Oczywiście obydwie zarażone tą samą chorobą co ja ..kartkomania. Wrócę na urodzinki syna , trzeba będzie popracować w temacie, ciastowo-grilowym. Trzymajcie kciuki żeby pogoda była w sobotę, bo wynajęłam działkę moich kochanych rodziców na imprezkę pod chmurką. Teraz szybciutko skończę ślubną kartkę dla synowej..no cóż ..ekspresowe zamówienie. Jeszcze szybsze pakowanie , bo decyzja o wyjeździe też iście ekspresowa :) Pewnie po powrocie trochę mnie nie będzie, bo album do robienia ...może 4 ... kto wie. Czas pokaże. Mam nadzieję że zdążę pstryknąć fotkę kartki, ale raczej będzie podobna do śmiesznej ślubnej(nie mam siły ani czasu wymyślać nic nowego na ostatnią chwilę), tylko stempelek digi inny w tym samym klimacie. Do zobaczenia w sobotę
wtorek, 3 maja 2011
Koloruję sobie
Jako że ciut gorsze samopoczucie mną zawładnęło, nie potrafię nic zrobić do końca . No to koloruję sobie. Zresztą z przyjemnością, bo doszły moje zamówione Promarkery z CRAFTSTORE
Przyznam że chociaż droga to zabawa, lecz polecam. Zdecydowanie lepszy efekt się osiąga niż kolorując kredkami akwarelowymi czy Distresami - mam ich też trochę z Crat4You
Jeśli chcecie kupić Reinkery Distres, bo one najtaniej wychodzą i są bardziej ekonomiczne to polecam ten sklep. Zresztą łatwiej też je przechować niż poduszki :D (zabierają mniej miejsca)
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających - buziaki
No cóż teraz muszę sobie tylko dać kopniaka żeby coś stworzyć z tych obrazków :(
Chyba wiem co będzie niedługo w Candy u mnie ...No cóż rok prawie minął od poprzedniego. Mam nadzieję że coś tak skromnego jak moje bazgrołki Was zainteresuje . No bo kiedy a zużyję te wszystkie malunki :D

Przyznam że chociaż droga to zabawa, lecz polecam. Zdecydowanie lepszy efekt się osiąga niż kolorując kredkami akwarelowymi czy Distresami - mam ich też trochę z Crat4You
Jeśli chcecie kupić Reinkery Distres, bo one najtaniej wychodzą i są bardziej ekonomiczne to polecam ten sklep. Zresztą łatwiej też je przechować niż poduszki :D (zabierają mniej miejsca)
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających - buziaki
No cóż teraz muszę sobie tylko dać kopniaka żeby coś stworzyć z tych obrazków :(
Chyba wiem co będzie niedługo w Candy u mnie ...No cóż rok prawie minął od poprzedniego. Mam nadzieję że coś tak skromnego jak moje bazgrołki Was zainteresuje . No bo kiedy a zużyję te wszystkie malunki :D

niedziela, 6 lutego 2011
Pergaminowe szpitalne wytwory





Tak jak pisałam sięgałam po różne techniki, również Pergamin zagościł na moim ciasnym szpitalnym stoliku :)Powstało jeszcze kilka innych prac, zakładki, kartki świąteczne. Jednak już ich nie mam a wtedy nie miałam nawet mojej idiot kamery :( Dzisiaj zrobiłam zdjęcia tym pracom które się zachowały. Jest jeszcze na tapecie wachlarz,
Kogo by interesowało obejrzenie moich Pergaminowych prac zapraszam TU oraz TU i TU To 3 albumy na Multiply, podzielone na lata :)
wtorek, 26 października 2010
Sprzedaż






Przewertowałam swoje zasoby. Z bólem wybrałam co nieco, no cóż wszystko może się przydać :(
Narożnik z aniołkiem można także stosować jako border po wyjęciu plastikowego prowadnika. Tak jak poprzedni super wytrzymały zresztą dobrej firmy :)Bardzo mało używany. Nie sądzę aby gdziekolwiek był dostępny w sklepach.
Oczywiście proszę o info w komentarzu oraz wiadomość na pocztę - graza.e@interia.pl lub graszka@pasjoneria.pl
środa, 21 lipca 2010
Dziękuję
Dziękuję tym kochanym osobom odwiedzającym mojego bloga za zostawienie śladu po sobie w postaci komentarza :* Może dla niektórych wydawać się to dziwne, ale potrzebuję tego jak ryba wody. Wiem że to przez tą moja chorobę, człowiek czuje się nic nie wart i nie wierzy w siebie, we własne możliwości. Czuje się odsunięty w kąt, chociaż sam ucieka od ludzi. Rozumiem jak to choróbsko działa, ale mimo to nie umiem sobie radzić z tym. Biorę leki które nie wiem czy cokolwiek działają , tylko sen przynosi ulgę ..czasem wylane łzy. Wszystko na chwilę, potem czuję się się jak przed ciężkim egzaminem, wciąż brak tchu, ciężko skupić się nad czymkolwiek. Niekiedy zrobienie kartki to jak wejście na Mount Everest. Miałam nadzieję że urlop coś poprawi, że chociaż na krótko będę się czuła dobrze....i.D...a NIC, już nie wiem co robić , chyba muszę zacząć molestować mojego lekarza o szpital i zmianę leków bo nie wiem jak długo mi się uda udawać że trzymam się jakoś. W sumie przykre że komentarze zostawia się tylko jeśli coś dostaje się w zamian czyt.Candy. Wiem że sporo osób odwiedza mnie , może i czasem moje kartki są inspiracją. Staram się odpowiadać na emaile z pytaniami, jak zrobić , a to o dziurkacze itp potem nie ma nawet dziękuję ......przykre. Dla innych pewnie to byłaby błahostka, a ja biorę do siebie :( Zawsze cieszę się kiedy ktoś skorzysta z mojego pomysłu, kursu, czuję się potrzebna, ale kiedy widzę 3-4 komentarze pod postem który ogląda duuuuuuuuuuużo osób to mi smutno. Właściwie teraz nawet zastanawiam się , po co ja to piszę. Po co kolejne łzy, cholerne życie. Dlatego robię kartki, cokolwiek nad czym muszę myśleć żeby zapomnieć o wewnętrznym bólu, bo tylko tak można nazwać to co codziennie czuję i z czym walczę
Kiedyś napisałam wiersz który jak ulał pasuje do tego co czuję teraz
Cierpienie
Tęsknota
Zakamarków duszy mieszkańcy,
nieodłączni towarzysze
niczym pleśń obrastają wolę;
stłamsili wiarę
skrępowali marzenia.
Teraz wyją szczęśliwi
- słysząc spadającą łzę.
Grażyna Erdman
Jeszcze raz Dziękuję tym co dają mi promyczek, to więcej niż myślicie.
Jest jeszcze jeden promyczek, Agnieszka scrappasion ( Była dla mnie jak guru na początku mojej drogi scrapkowej) od jakiegoś czasu dodała mnie do blogów które są w jakiś sposób ciekawe, więc chyba jednak coś są warte moje prace....
Kiedyś napisałam wiersz który jak ulał pasuje do tego co czuję teraz
Cierpienie
Tęsknota
Zakamarków duszy mieszkańcy,
nieodłączni towarzysze
niczym pleśń obrastają wolę;
stłamsili wiarę
skrępowali marzenia.
Teraz wyją szczęśliwi
- słysząc spadającą łzę.
Grażyna Erdman
Jeszcze raz Dziękuję tym co dają mi promyczek, to więcej niż myślicie.
Jest jeszcze jeden promyczek, Agnieszka scrappasion ( Była dla mnie jak guru na początku mojej drogi scrapkowej) od jakiegoś czasu dodała mnie do blogów które są w jakiś sposób ciekawe, więc chyba jednak coś są warte moje prace....
Etykiety:scrapbooking, Kartki
Moje wiersze,
ple ple czyli gadulenie
poniedziałek, 19 lipca 2010
Tymczasowy synek




Mąż zapalił znicz na grobie pani Jarugi-Nowackiej którą znał osobiście a Przemko ma nawet z nią zdjęcie jak miał 4 latka.





Przez 11 dni miałam dodatkowego synka w domu, wzięliśmy chłopca z Litewskiego Domu Dziecka i mieszkał z nami. Tak zaplanowaliśmy jego "tymczasową adopcję" aby termin przypadł na najciekawszy moment, wyjazd do Warszawy przy okazji mężowskiego zlotu fanów ELO w Brwinowie. Biwakowaliśmy pod namiotem, to było pierwsze spanie pod namiotem Tomka, bo tak ma na imię. Pierwszy raz widział Warszawę, załatwiliśmy przepustki do Sejmu i zobaczył od środka wszystko, byliśmy na Powązkach, w ZOO, zwiedzaliśmy stare miasto. Oczywiście obowiązkowo chłopcy musieli przejechać się metrem. W planach było także zwiedzenie redakcji gazety NIE, ale czas już nie pozwolił. Tomcio zwierzył mi się że marzy o wędce....i... dostał od mojego taty :) (spytałam czy nie ma jakiejś na zbyciu)W domu rozkładał ją chyba sto razy hihi. Myślę że mimo że był krótko z nami to będzie miło wspominał wakacje spędzone w Polsce. Za to mój najmłodszy synek dostarczył nam kupę śmiechu w czasie odpoczynku pod Pałacem Kultury i Nauki ,upał wiecie jak doskwierał, postanowił się schłodzić w fontannie. Najpierw nogi, kiedy wyszedł stwierdził że zamoczy głowę ...potem że więcej ciała i tak się przechylił że nie zdążyłam zareagować (przecież robiłam fotki:)i wpadł cały do wody. Nie zostało nic innego jak tylko wycisnąć mokre spodenki i iść dalej, ale w tym skwarze nawet miało swoje dodatnie strony. W ZOO chłopcy polewali sobie głowy wodą żeby się schłodzić, tak dogrzewało. Za to ostatniego dnia dolało tak że nasz byle jaki namiot zaczął przeciekać:)
Tak więc Tomcia już mąż odwiózł do jego grupy do Nowej Karczmy, a ja odpoczywam po chodzonym weekendzie.
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Kacperowe scrapowanie

Kombinuję skromny album na zakończenie podstawówki...ufff....na razie wymyśliłam coś na drugą stronę . Podziękowanie od uczniów ...żeby nie było że nic nie robię :) Wesja robocza, na razie nie przyklejone, bez ozdobników, taka zajaweczka


Kacper uwielbia przesiadywać na Big Shocie, niestety często muszę go eksmitować z ulubionego miejsca :) Wtedy przenosi się na naczynie żaroodporna na lodówce. Zresztą często zmyka tam przed chłopakami jak zbyt go denerwują :)Mąż się śmieje że sam po dobroci chce iść na pieczyste hihi .Przez to naczynie Raducho miał szytą głowę tydzień temu. Tak szybko gonił Kacpra że ten zabuksował na naczyniu i spadło prosto na czoło najmłodszej latorośli. Nie obyło się bez szycia. Za 3 dni ściągamy szew, po znajomości ma taki ładny artystyczny pod spodem a nie kilka. Prosto przez środek łuku brwiowego...zdolnych mam synków
sobota, 2 stycznia 2010
Mój kot .......pupil dzieci :)




Powinnam być zazdrosna, w końcu to ja sobie zrobiłam prezent urodzinowy :) Dzieci za nic nie chcą żeby spał gdzie indziej, wieczorem to już rytuał że Przemek bierze go na górę łóżka piętrowego. Mam wrażenie że Kacprowi też się to podoba. Widać to na zdjęciach które pstryknęłam dzisiejszej nocy. Oczywiście nad ranem śpi już u Radka na dole :)
piątek, 1 stycznia 2010
Daleko.....ale jak blisko....





Dzieciaczki w każdej chwili mogą porozmawiać ze starszą siostrą. Kochają ją . No cóż dobrze że jest internet, Beatka mieszka w Belfaście ..Irlandia północna. Uchwyciłam ich w trakcie rozmowy ........dla Niej, żeby mogła zobaczyć jak przeżywają rozmowę , nawet Kacper się przyłączył i dopisał kilka cyferek kładąc się na klawiaturze :) Życzymy jej Nowego Roku tak cudownego jak Maja.. czyli moja wnusia i siostrzenica moich synków...są dumnymi wujkami :D
Już Nowy Rok







No cóż , mamy już Nowy Roczek. Dzionek w zasadzie wieczór sylwestrowy minął spokojnie i leniwie . W telewizji nudy, dzieci nawet zabrały się za czytanie gazety :)Dobrze że była moja siostra(porozwoziła swoje dzieci po imprezach i czekała w gotowości żeby z nimi wrócić do domku)przegadałyśmy prawie cały czas, wyjechała około 4.30 ..więc o tej porze wylądowałam w łóżku. Wcześniej odpalaliśmy petardy i inne ustrojstwa z moimi synami, może nie były tak efektowne jak innych, ale Przemek z Radkiem i tak mieli frajdę. Radka ledwie udało mi się powstrzymać przed zerwaniem kartki od kalendarza o 22.00 :) Po 24.00 symbolicznie zerwał ostatnią kartkę. Kacper (nasz kotek) nic nie robił sobie z głośnych wystrzałów wokół. Przeleżał na Przemku pół wieczora :) Potem zmienił się obiekt do leżenia i około 2.00 dzieci leżały na tacie hihi.
Jurek nakręcił filmik, nawet przez chwilę widać jak odpalamy pod balkonami petardy. Możecie zobaczyć jak świętowano Nowy Rok na moim malutkim osiedlu
niedziela, 20 grudnia 2009
Życzenia Świąteczne
Składam wszystkim odwiedzającym życzenia, ciepłych, rodzinnych i cudownych świąt.
Mój mąż nakręcił filmik który jest zarazem kartką dla znajomych i dla Was, moich internetowych przyjaciół. Dzięki niemu możecie zobaczyć moje śliczne miasteczko i śnieg :-) Mam nadzieję że taki klimacik utrzyma się do Wigilii.
Mój mąż nakręcił filmik który jest zarazem kartką dla znajomych i dla Was, moich internetowych przyjaciół. Dzięki niemu możecie zobaczyć moje śliczne miasteczko i śnieg :-) Mam nadzieję że taki klimacik utrzyma się do Wigilii.
poniedziałek, 30 listopada 2009
Pierwszy po raz kolejny


Teraz pierwszy kochany przytulaśny zwierzaczek. Wiele razy mijałam go jak skulony siedział pod drzewem. Widziałam że dobra duszyczka stawiała mu jedzenie, dlatego źle nie wygląda. Jednak brakowało mi w domku i chłopcom chyba też zwierzaczka do przytulania. Mieli zeberki (ptaszki)i 2 pająki ale ich nie da się przytulić raczej :-) Zrobiłam sobie w zasadzie sama prezent na urodziny, przyniosłam go po prostu do domu. wiem że powinnam się spytać meża o zdanie ..wiem ....ale wiem że by się nie zgodził:( Jednak Kacper wciąż jest u nas (dziękuję słoneczko). Jest naprawdę cudowny, od pierwszego dnia załatwia się do piaseczku. Muszę kiedyś przetestować te nowe żwirki itp :)dzieci bez mrugnięcia okiem zmieniają mu kuwetę i nie marudzą że muszą od razu wynieść do śmietnika, chyba zależy im na kotku...bo raczej na pieska nie mają co liczyć ... śliczny jest ten mój adoptowany kociaczek ..cudnościowy, zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia
sobota, 7 listopada 2009
Mój kącik


Doczekałam się, mój kącik został powiększony o jedno pięterko :-)Półtora roku temu projektowałam mebelki do nowego mieszkania , i niezbyt pomyślałam o moim kąciku. Tradycyjnie znajduje się w kuchni. Na szczęście nie należy do malutkich. Więc jakoś się zmieściłam . W tym miejscu są tylko i wyłącznie moje przydasie i to nie wszystkie, część poskładana w pokoju moich chłopaczków i w komandorze w przedpokoju. Zdjęcie zrobiłam kiedy jest posprzątane, nie chciałam Was straszyć moim artystycznym nieładem hihi Pokazuję też zdjęcie kącika po wprowadzeniu się do nowego gniazdka, jeszcze nie było nawet drzwiczek w dwóch szafkach, a jaki luzik . Teraz przesunęłam dolną szafkę i w powstałej luce zrobiłam półkę. Wykombinowałam też półeczkę z zamówionego podestu pod monitor , a który niestety nie mógł być używany. Z resztek jeszcze zrobiłam półkę pod blatem czego nie widać . Tak więc mój kącik wciąż się zmienia, a miejsca ciągle mało :-)
niedziela, 1 listopada 2009
Kolorowanie

Miałam pytanie czym koloruję, ano tym co mam pod ręką. Sporo różności się nazbierało. Najbardziej lubię Art&Graphic Twin . Mam też 6 pisakow do stempli które odkupiłam na blogu "z ręki do ręki" no i najzwyklejsze kupione w Hipernowej pisaki, z tym że chyba łatwo spieralne :) Malując najczęściej rozmazuję na czymś plastikowym pisaka i mokrym pędzelkiem ściągam odrobinę lub więcej pisaczka i maluję ot wszystko. Samym pisakiem koloruję jedynie jeśli już kończę pracę i potrzebuję bardzo mocnego koloru. Często też przecieram pędzelek po końcówce pisaka. W zasadzie wolna amerykanka, byle efekt był zadowalający :)
sobota, 10 października 2009
Niby weekend
Wydawałoby się że sobota powinna być lekko leniwa, a tu nic z tego. Od rana na nogach, pojechałam z rodzicami na grzybobranie. Wyjeżdżaliśmy o 7.30 a tu niespodzianka, przymrozek. Dobrze że zapobiegliwie ubrałam dwa sweterki. W lesie pięknie..cisza, spokój, relaks. Uwielbiam zbierać grzyby. Jednak po chwili rączki normalnie odmarzały, co chwilę inna lądowała w kieszeni kurtki :-) nogi tak samo..ale ich nie dało się włożyć do kieszeni hihi .Znów nauczyłam się zbierać nowych grzybków, wydawało mi się że jestem wytrawnym znawcą a tu niespodzianka. Rodzice od znajomych podpatrzyli grzybki o nazwie płachetki, do złudzenia przypominają muchomora sromotnikowego, ale są naprawdę pyszne. Tak marynowane w occie jak i siekanka do słoików potem smażona z boczusiem i cebulką...mniam. Zebrałam 2 duuuuże wiadra , podgrzybków i różnej maści grzybów. Rodzice po tyle samo. Na koniec niespodzianka , rodzice powiedzieli że to wszystko jest dla mnie....boziuniu myślałam że padnę miałam razem 6 wiader grzybów!!!!!! . Ucieszyłam się ale kiedy to wszystko zrobić ? . Dopiero skończyłam(22.30)oczywiście mój ślubny też brał aktywny udział w przetwarzaniu runa leśnego :-) , zrobiłam kilka słoiczków marynowanych grzybków, 12 litrowych siekanki i 2 ogromne sita są wypełnione po brzegi podgrzybkiem i suszą się na gazem w przemyślnie skleconym przez moją osobę rusztowaniu :-) Nogi normalnie mi odpadają gdybym mogła w ten sposób coś robić to chyba chodziłabym na kolanach ... zostało tylko gotowanie słoików uffffffff...
A jutro...... znów na grzyby z rana :-), moja siostrzyczka ma palucha kontuzjowanego więc wymyśliłam że może jutro dla niej nazbieramy. Mam nadzieję że przez noc nogi dojdą do siebie. Przynajmniej jutro to będzie sama przyjemność zbierania :-) Kto inny będzie się męczył czyszczeniem i przerabianiem :D
A jutro...... znów na grzyby z rana :-), moja siostrzyczka ma palucha kontuzjowanego więc wymyśliłam że może jutro dla niej nazbieramy. Mam nadzieję że przez noc nogi dojdą do siebie. Przynajmniej jutro to będzie sama przyjemność zbierania :-) Kto inny będzie się męczył czyszczeniem i przerabianiem :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)


